Gdy wróciłem z dyżuru próbowałem zwrócić na siebie uwagę Victorii, ale ona nic. Zaczęła się ubierać i grać w zombie tsunami na telefonie. Nawet nie odpowiedziała "cześć". W sumie to dlaczego tak bardzo chcę z nią pogadać? To ona ma jakiś problem.
***
Zauważyłem, że Rose traktuje mnie inaczej niż wszystkich innych. Podczas dyżuru rzucała we mnie owsem i traktowała jak najlepszego przyjaciela. Jest... Ładna. Ale nic do niej nie czuję.
Po śniadaniu poszliśmy na lekcję zapoznawczą, którą oczywiście prowadziła Rose.
Mieliśmy ją na dużym padoku, na małym odbywała się lekcja dla małych dzieci.
-Ok. Teraz tak, każdy bierze dwa uwiązy i przywiązuje do dwóch słupków. Brawo! O właśnie! Super Patrick!- chwaliła wszystkich po kolei, ale jak pochwaliła Patricka zrobiło mi się jakoś dziwnie. Nie wiem co to było. Może smutek zmieszany ze zdziwieniem?
-David, a ty co? Dlaczego nie przywiązujesz? - wyrwała mnie z przemyśleń Rose.
- Już, już - odparłem
- Jeżeli mamy już przywiązane uwiązy, zapraszam wszystkich tutaj do mnie. Pokażę Wam na przykładzie Kariny jak się czyści i co do czego służy.
W tym momencie wyprowadziła Karinę z boksu i przywiązała do uwiązów. Nie powiem, ale ten koń był piękny.
-Patrzcie... David! - krzyknęła by przywołać mnie do porządku.
Spojrzałem się na nią.
- Słuchaj. - odparła
- Ok Myślę, że już mogę mówić. To jest zgrzebło, służy do czyszczenia miejsc gdzie są mięśnie. Tutaj mamy szczotkę z twardym włosem służącą do oczyszczania zaklejek z brudu. A tu jest miękka szczotka, którą czyścimy miejsca bez zaklejek, nogi, szyję czy pysk. A teraz jedno z ważniejszych rzeczy. To jest kopystka. Kopystka służy do oczyszczania kopyt konia...
- Ale jak to kopyt?! Mamy podnieść mu nogę? - rozległy się głosy z tyłu. Nie powiem, ale też byłem zdziwiony.
Rose zaśmiała się. Zobaczcie to bardzo proste "Karina, noga" powiedziała do klaczy a ona automatycznie podniosła nogę. Teraz patrzcie- odparła. Bierzecie metalową stronę i oczyszczacie nią strzałkę, nie może być ani trochę brudu.
Tu jest szczotka do grzywy i ogona. Ogon zawsze bierzemy na bok. Nigdy nie stoimy z tyłu konia, bo grozi to kopnięciem.
Dobrze. Myślę, że już wszystko mniej więcej wiecie. Więc bierzcie swoje konie i do roboty! Jakby były jakieś pytania to do mnie- uśmiechnęłą się i poszła po sprzęt dla Kariny.
Ja ruszyłem w stronę boksu Fordiego. "Cześć mały" - powiedziałe, delikatnie. Starałem się naśladywać Rose i jej podejście do koni. Ale nic z tego. Koń odwrócił się tyłem. Sprubowałem jeszcze raz - to samo. Super. I co ja mam teraz zrobić?! Wszyscy maja już swoje konie, a mój mnie nie lubi. Może być gorzej?
-Yyyy... Rose! - krzyknąłem. Wstydziłem się tego, że nawet nie daje rady wyciągnąć konia z boksu, ale pomoc się przyda.
- Już... Eee David? Gdzie Fordi? - zapytała
- No właśnie tam- wskazałem na stojącego tyłem konia.
Dziewczyna zaśmiała się
- Wyjmę Ci go - oznajmiła. Ale następnym razem będziesz robił to sam- ze śmiechem weszła do boksu i wyprowadziła konia.
- A teraz ruchy, bo wszyscy już prawie kończą. - krzyknęła odchodząc.
No fajnie. Szkoda, że nie słuchałem. Ale przecież byłem za bardzo zajęty, żeby jej słuchać - usprawiedliwiałem się sam w myślach. Nie. Nic mnie nie usprawiedliwia - nie słuchałem - teraz muszę sobie jakoś poradzić. Wziąłęm jakąś szczotke i zacząłem czyścić mojego rumaka. Na szczęście był czysty, więc za dużo roboty nie miałem. Gdy już skończyłem usłyszałem jak Rose kłóci się z Victorią. Postanowiłem nie wnikać. Przynajmniej na razie.
*** Byliśmy już na padoku, Rose brała nas wszystkich po kolei na lonżę aby zobaczyć jaki jest nasz poziom. Najpierw wzięła Patricka na Eklerze, po 5 minutach chłopak zszedł z lonży.
- Dobrze Patrick. Myślę, że jeszcze ze 2-3 lekcje na lonży i będziesz jeździł samodzielnie. Bardzo dobrze - pochwaliła go. Po czym zawołała Elisę na Arenie. Jej lonża zajęła akurat około 7 min.,
- Elisa, myślę, że dodam Cię do grupy z Patrickiem. Podobny poziom. Ale tak czy inaczej pochwała Ci się należy. - uśmiechnęła się.
Następnie na lonże weszła Anna z Gracją. Anna jest bardzo nie śmiała dlatego rzadko z nią gadamy.
Jej zajęcia też szybko się skończyły. Przyszła pora na mnie. Strasznie się bałem. Ale wziąłem Fordiego i pomaszerowaliśmy do Rose. Wsiadłem i zacząłęm wykonywać ćwiczenia. Po 15 minutach dziewczyna zakończyłą moją lekcję.
- Jak na pierwszy raz to bardzo dobrze Ci idzie - pochwaliła mnie.
Byłem z siebie dumny. Teraz Victoria, popatrzę - zdecydowałem.
Mimo, że praktycznie nic nie umiała poruszała się z wielką gracją co mi imponowało. Jednak nie mogłem długo nacieszyć się tym widokiem ponieważ zakończyła się lekcja.
- Dobrze. - powiedziała do dziewczyny, widać, że ostro się pokłóciły. Ja się jeszcze dowiem o co.
- Chodźcie wszyscy do mnie! - Krzyknęła Rose. Teraz idźcie rozebrać konie a ja przygotuje listę jazd i podzielę Was na grupy. - oznajmiła. A my posłusznie poszliśmy.
*oczami Rose*
Davidowi całkiem nieźle szło na tej lonży, jednak nie jest to jeszcze poziom jaki reprezentuja Patrick i Elisa.
A chwila... Przecież jest jeszcze Victoria,. Super. Nie Lubię jej. Jest strasznie egoistyczna i hamska, nie wiem jak David może lubić kogoś takiego jak ona - pomyślałam a potem zabrałam się za tworzenie listy.
***
- Wszyscy do mnie! - krzyknęłam
Przyszli bardzo szybko.
- Tutaj macie plan:
"Grupy:
1. Elisa, Patrick, Anna
2. Victoria i David
Godziny treningów:
1 grupa:
9;00
16:00
2 grupa:
10:30
17:30
DYŻUR O 7;00 GRUPAMI !!!"
A teraz macie przerwę bo za godzinę teoria na temat kopyt z kowalem. Możecie się rozejść.
Wszyscy już poszli, został tylko David.
- Hej Rose- podbiegł do mnie. Możemy pogadac? - zapytał -Jasne daj mi 10 min i spotkamy się za domem - uśmiechnęłam sie i poszłam
*oczami Davida*
Nie wiem dlaczego i o czym chce z nia pogadać, Poprostu, muszę spędzić z nią trochę czasu sam na sam i zapytać o pewną rzecz.
***
Ok, jestem. Tutaj miałem czekać na Rose. Mogę chyba powiedzieć, że to moja przyjaciółka. Kiedy usłyszałem jej śmiech za domem pobiegłem tam. Wychodziła z Patrickiem śmiejąc się i żartując. Poczułem ból. Nagłe ukłucie w serce. Chęć zemsty i ucieczki. Jak on mógł podrywać moją dziewczynę?! Po chwili zdałem sobie sprawę jak ją nazwałem "Moją dziewczynę" Ja........ją kocham. I tu jest problem.
***
Po 5 min podeszła.
- Tooo o czym chciałeś pogadać?- zapytała wciąż się śmiejąc
- Rose..... Bo.....
KOM=MOTYWACJA=LEPSZE, DŁUŻSZE ROZDZIAŁY
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz